środa, 7 października 2015

Gadżety koralikowe - czy warto je mieć?







Kobiety craftujące dzielą się na dwie kategorie – boginie gadżetów i anty fanki.

Mim „ulubionym” gadżetem jest łopatka do koralików.
Nie rozumiem chęci jej posiadania. Metalowy sprzęt do zbierania rozsypanych koralików.
Koszt ok. 8zł. Wiecie ile za to można kupić koralików?!?
Każda z nas w domu ma łyżeczkę do herbaty. Uzyskany efekt dokładnie ten sam.
Ostatnio jedna z kursantek – Asia opowiedziała nam o swojej metodzie zbierania koralików.
Spowodowało to u nas nieodpartą chęć udania się do Mc Donalda ;)
Joanna kupiła lody (w wersji bardziej wypasionej) i teraz używa plastikowej łyżeczki do zbierania koralików. Wartość dodana do pysznych lodów ;)
McDonald nawet nie wie jak bardzo wspiera rękodzieło hehehehehe


Kilka lat temu triumfy święcił młynek do nawlekania koralików. Był to początek fascynacji beadingiem w Polsce. Niby użyteczny, bo wrzucasz koraliki do środka, wprawiasz młynek w ruch i samo się nawleka. Potrzebna jest do tego specjalna zagięta igła. Tylko, że koralików musi być większa ilość. Jedna 10g paczuszka to za mało. Nawleka się jedynie gładkie sznury. Te z wzorami wymagają tradycyjnej metody.
Koszt takiego młynka to 77zł (wersja ekskluzywna) lub 15zł (plastikowy). Do tego dochodzi koszt igły. Sama go kupiłam. Leży teraz w jednym z kartonów i się marnuje.
Zwykła miseczka wypełniona koralikami i igła wyparła go w moim przypadku.
Efekt końcowy ten sam.


Nie jestem fanką gadżetów



Może jestem za bardzo „Zosią samosią”. A może te „ułatwiacze” to tylko marnowanie czasu? Przynajmniej niektóre z nich nie są warte wydanych na nie pieniędzy.



Istnieją jednak i takie, bez których nawet ja nie potrafię się obejść



Faworytem są igły big eye czyli igły z oczkiem na ¾ długości.
Odkąd mam takie innych nie dotykam.
Żyłka raz zamontowana w igle nie wypada z niej.
Dobrze mi się z nimi pracuje.
Jestem od nich uzależniona...


Siadając do pracy lubię mieć posegregowane koraliki.
Szczególnie jeśli praca będzie składała się z kilku kolorów.
Dobrze sprawdzają się tu zakręcane pojemniczki na koraliki.
Utrzymują porządek i można je przykładać do siebie w celu obrania odpowiedniego koloru.







Ostatnio moje serce podbił organizer do biżuterii.
Jeśli chcę zrobić wrażenie na nowych osobach wyciągam go i rozkładam. ;)
Biżuteria wygląda w nim nieziemsko. Dodatkowo cała prezentacja wygląda znacznie profesjonalniej.
Można w nim spokojnie przechowywać nasze skarby bez dostępu światła.

W czasie wyjazdu na wakacje tez się sprawdzi.






A Wy mamie craftowe gażety od których jesteście uzależnione?
A może jesteście ponad to i  nie robią one na Was większego wrażenia?

6 komentarzy:

  1. Haha, też zawsze robię przelicznik na koraliki :D Moje jedyne gadżety to próbówki na koraliki i igły znalezione na ebay'u, które są tak giętkie, że jeszcze żadnej nie złamałam, a czasami naprawdę się staram :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem 2 gadżety to nie za dużo i nie za mało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja do koralików wolę plastikowe organizery. Mam takie, które mają po 12 przegródek i każda ma osobne zamknięcie. Są bardzo przydatne. Co do igieł z dużymi oczkami, jak na razie nie potrafię się do nich przekonać i nimi pracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam kilka fanek takich organizerów. Ja bez tych igieł nie mogę żyć ...... ;)

      Usuń
  4. Hahaha - Kasiula ten przytyk dot. łopatki do zbierania koralików jest tendencyjny :) :) :) Łopatka jest piękna, długa, gładka i się błyszczy - czyż to nie wystarczający powód ,żeby ją zakupić ???? To tak jak filiżanka od Rosenthala - można wypić herbatkę " na bogato" i mieć odczucia smakowo-artystyczne , ale można wypić ze zwykłego kubasa i też smakuje :) Jestem szczęśliwą posiadaczką łopatki - i to jedyny gadżet jaki posiadam. Jestem też fanką igieł z dużym okiem , ale nie sądziłam ,że to gadżet. Jak zaczęłam moją przygodę z koralikami , to takie igły mi pokazałaś i nie wiedziałam ,że można inne :) :) :) Natomiast choruję na inny gadżet - przenośne stanowisko do pracy. Niestety nie masz go u siebie. Kosztuje koszmarnie dużo , ale myśl ,że w każdej chwili mogę zwinąć warsztat , a za chwilę rozwinąć w trzy sekundy - bezcenne :) Kupić - nie kupić ? Jak żyć ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Łopatkowe gadżeciary znam trzy ;) Nie czuj się osamotniona hehehehhe
    Twoje argumenty a propos powodu zakupu łopatki mnie nie przekonują... ;)
    Igły to gadżet must have. Inne nie są takie wspaniałe.

    Jak żyć? - to pytanie nie do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedzenie naszego bloga i pozostawienie komentarza.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...